
Gwen Stefani - 4 in the morning.
Ten blog mi został, żebym się mogła wyżyć.
Ciągle sobie wyobrażam, że siedzimy obok siebie i jest nam dobrze. Że jesteśmy razem, że niczego między sobą się nie wstydzimy, że wszystko jest idealne.
Tak, chciałabym.
Całą dużą przerwę płakałam. Po cichutku, w ukryciu, nikt nie widział. Czułam się z tym wszystkim paskudnie, z tym, że widział mnie w takiej chwili słabości, że nie odezwał się słowem przez cały dzień, że był obrażony.
Nie wiedziałam co zrobiłam, nie wiedziałam co mogło to spowodować, co powiedziałam, że tak się zachowywał. Kiedy do niego mówiłam, udawał że mnie nie słyszy.
To prawda, że jak coś się zaczyna jebać to jebie się wszystko.
Ile jeszcze razy będę dzisiaj przez niego płakała? No ile?
Już nie mam siły tamować łez, nie mam siły.
Nikt mnie teraz nie widzi, tylko ja, klawiatura, monitor i strona blog.pl.
Robek 21:03:26
spamuj -.-
Sandra 21:03:35
i co, bede wysylac puste wiadomosci?
Sandra 21:03:41
nie, bede Ci tylko psuc humor
Robek 21:04:01
dobra, fajnie, widze, ze zla jestes. nie nie bedziesz, bo juz mnie dobilas, znowu cos nie tak powiedzialem. pa
Świetnie.
Miss Sandy Polish
2007-11-09 21:05:53 skomentuj (3)